Fałszywa świadomość?

Ilu z nas zadaje sobie regularnie pytanie :’Czy naprawdę tego chcę? Czy robię to bo czuję presję? Bo znajomi/rodzina/wiek’ itp., itd…
Od dziecka są nam wpajane wzorce zachowań, schematy myślenia, wyuczone reakcje, stereotypy. W wielu przypadkach również rodzice przenoszą na nas, często nieświadomie, swoje własne oczekiwania i niespełnione plany. Wielokrotnie przez wiele lat podążamy drogą którą kiedyś wydawało nam się że podążać chcemy dopóki nie zdamy sobie sprawy że żyjemy zgodnie z czyimś, niekoniecznie własnym, planem. Wmawia nam się że życie składa się z tzw. deadlines, że przed 25 rokiem życia powinno się ukończyć studia i wiedzieć co się chce w życiu robić, popracować kilka lat a raczej ‘zrobić karierę’, a potem przed 30. koniecznie wyjść za mąż i urodzić dziecko. Jakże często słyszymy z ust bliższych lub dalszych znajomych słowa ‘ja przed 30 chcę mieć dwójkę dzieci’ albo gorzej, w formie ogólnej i narzucającej ‘kobieta/mężczyzna przed 30 powinna/powinien…’. Gotowy przepis na późniejsze dramaty w życiu i kryzys tożsamości.

Dlaczego za wszelką cenę większość z nas stara się dopasować do gotowych wzorców? Myślę że niewielu tak naprawdę chce się wyróżniać i wzbudzać ciekawość. W grę wchodzi również chęć zadowolenia rodziny, obawa że możemy zranić uczucia bliskich, boimy się odrzucenia. Tak naprawdę złymi lub wymuszonymi wyborami skrzywdzić możemy tylko siebie.

Powyższe kwestie zaczęły mnie nurtować jakieś 7 lat temu po przeprowadzce z Polski do Londynu. Nie chodzi o to że jako osoba wyjęta z kontekstu polskości czuję się upoważniona by krytykować kraj. Bynajmniej. Wydaje mi się jednak że te 7 lat w mieście które słynie z poszanowania wolności osobistej i tolerancji dla inności pozwoliły mi spojrzeć na Polskę jako państwo w sumie dość absurdalne i…egzotyczne. Wielu moich polskich znajomych narzeka na polską mentalność a mimo to za wszelką cenę stara się dostosować do specyficznych wzorców i nakazów. Błędne koło. Przykłady można mnożyć – niewierzący biorą śluby kościelne (‘dla rodziny’), osoby gardzące instytucją małżeństwa decydują się wziąć ślub, ateiści wysyłają swoje dzieci na lekcje religii. Zazwyczaj osoby te, zapytane o powody takowego postępowania odpowiadają mniej więcej tak samo – w Polsce inaczej nie można, Polska nie jest krajem tolerancyjnym, zrobimy tak ale i tak myślimy sobie swoje, nikt nie musi o tym wiedzieć. Tylko po co robić coś w co kompletnie nie wierzymy i z czym się nie identyfikujemy? Czy nie jest tak że w dużej mierze wydaje nam się że będziemy za pewne zachowanie ‘potępieni’ przez otoczenie, choć tak naprawdę nikt dłużej by się nad tym nie zastanawiał?

Wręcz przeciwnie, pokazujemy wtedy że można być troszkę innym i nie wszyscy musimy dokonywać takich samych wyborów. Do niedawna wydawało mi się że rozumiem znajomych którzy na przykład prywatnie przyznają się do ateizmu ale chodzą do kościoła od czasu do czasu, szczególnie w święta, bo rodzina, bo sąsiedzi. Mimo że sama jako pasjonatka darwinizmu i teorii ewolucji otwarcie przyznaję się do ateizmu i uważam że byłoby nie w porządku gdybym chodziła do kościoła właśnie tylko w święta, ‘dla fajnej atmosfery’. Otóż rozmawiałam z koleżanką która obecnie również mieszka w Londynie ale wychowała się w Polsce -jako ateistka, córka i wnuczka ateistów. W małym miasteczku. Jak na Polskę – bardzo rzadkie. Oczywiście miałam do niej mnóstwo pytań, szczególnie o kwestie dyskryminacji. Była co najmniej zdziwiona. Mimo że ona i jej siostry nigdy nie chodziły na lekcje religii ani do kościoła oraz nie były ochrzczone, nigdy nie odczuły tego że są traktowane jako ‘inne’. Jej rodzice mieli przyjaciół wśród osób wierzących, podobnie jak one miały koleżanki chodzące na religię. Wybór jej rodziny był traktowany jako punkt widzenia, filozofia życia, coś co się szanuje i tyle.
Czy więc nie jest tak że robimy pewne rzeczy ze strachu i wyobrażamy sobie scenariusze sytuacji które prawdopodobnie nigdy nie dojdą do skutku a stają nam na drodze do bycia sobą i życia zgodnie z własnymi przekonaniami?

Kasia

Reklamy
2 comments
  1. sami sobie szkodzimy, nie umiejąc wyjść poza ramy. niestety nie raz okazało się, że trzeba nie lada odwagi, by bronić swoich przekonań, zarówno tych konserwatywnych, jak i liberalnych, religijnych, bądź politycznych. świetnym przykładem na absolutny brak tolerancji była ostatnia afera związana z wprowadzeniem ustawy o związkach partnerskich…

  2. Podoba mi się tutaj u Ciebie/u Was.
    Ciekawe przemyślenia, dobre przykłady. Warto czytać :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Habibi Adventures

Adventurous life of an international family

creativita

żyj kreatywnie | pracuj online & podróżuj | rozwijaj swój biznes online

Sparc media

REKLAMA ONLINE, RTB, PROGRAMMATIC BUYING

aga moleda

sketchbook

kobieta pracująca

czyli życie codzienne kobiety torontońskiej na początku XXIw.

Freshome.com

Interior design ideas, home decorating photos and pictures, home design, and contemporary world architecture new for your inspiration.

Love in the City of Lights

memoirs, musings and travels of a hopeful romantic in Paris

%d blogerów lubi to: